Szachownica flamandzka
„Szachownica flamandzka” autorstwa Arturo Pereza - Reverte, to kolejna z jego powieści, na którą polscy czytelnicy musieli czekać dość długo. O ile jej światowa premiera odbyła się lat temu dziewiętnaście, o tyle polska – zaledwie dziewięć wiosen wstecz. Jest to książka, po którą obowiązkowo powinien sięgnąć każdy miłośnik wspaniałej literatury z kryminalnym dreszczykiem. Niektórzy są zdolni pokusić się nawet i to, że jest to zdecydowanie najlepsze dzieło w dorobku literackim hiszpańskiego pisarza. Aby zrozumieć, dlaczego akcja książki we współczesnym świecie toczy się takim, a nie innym torem, czytelnik musi cofnąć się do lat siedemdziesiątych piętnastego stulecia. Tam należy szukać źródła całej zagadki. To właśnie wtedy doszło do zbrodni, którą teraz, we współczesności, posługuje się niebezpieczny morderca. Rozwiązanie intrygi znajduje się na obrazie namalowanym w piętnastym wieku ręką holenderskiego mistrza. „Szachownicę flamandzką” czyta się dosłownie z zapartym tchem i wypiekami na twarzy.
